|
KRZYSZTOF
POPEK INTERNATIONAL QUINTET
"
Estate "

Krzysztof
Popek - alto flute, Piotr
Wojtasik - trumpet, fluegelhorn, Stephen Scott - piano,
Cameron Brown -
bass, Victor Lewis
- drums
|
Alto flautist Krzysztof Popek gives his music
another vantage point with Estate. From Poland, Popek
has long been part of a very fertile and evolving turf
that included
Michal Urbaniak
,
Tomasz Stanko
and Jaroslaw Smietana. It was in this environment
that Popek established himself as the leading flautist
of the country. But boundaries dissolve with the craft
of this musician, who plays from the depths of his soul.
One
constant factor on Popek's recordings has been trumpeter
Piotr Wojtasik. He complements Popek perfectly, trading
ideas and developing concepts in harmony. As for the
rest,
Stephen Scott
is a remarkably inventive pianist while drummer
Victor Lewis
and bassist
Cameron Brown
shape rhythm with a constantly pliant pulse. Put
them all together and
the result is pure magic. The
music stirs deeply from sublime ballads to swing to bop
to an effervescent pastoral air, all saturated in the
melody before they rise to find their individual havens.
The band
never falters or falls on shallow ground as they seek
and find resolution with finesse. "Forest
Flower" serves notice of these hallmarks. Wojtasik
sets up a glowing head only for Scott to rend that
asunder as he jumps into a bebop pulse. His free flowing
yet judicious ideas ripple and speed up the rhythm.
Popek then gives the texture a makeover, buoyant lines
explore the melodic fabric before Wojtasik takes it in
another direction, straddling swing and bop to complete
the circle, seamlessly and in perfect shape.
"Estate"
casts a spell with its delicate beauty; the melody
coursing tenderly through its veins. Popek and Wojtasik
pay homage to that, yet they do not let it fade and die.
Popek's billowing swells churn constant changes and
Wojtasik articulates sunny phrases, the timbral
approaches lending the quiet dynamism that makes this a
standout track.
"Lazy
Afternoon" conjures images of open fields and a
sunny day. Popek is the high minstrel, nurturing the
tranquil mood, abetted by Scott who fills in the spaces
and Lewis who splashes bright accents on the cymbals.
Each makes adroit use of space and in keeping melancholy
at bay, turn this into a stunner.
At the
end of it all
this is quite the artistic triumph for Popek and his
fine band of musicians.
By
Jerry
D'Souza
,
July 11, 2009, ALLABOUTJAZZ - NEW YORK |
|
|

|
Aby
już na wstępie wprowadzić czytelników w klimat,
pozwolę sobie na bardzo proste porównanie. „Estate”
to album, który zaskoczył mnie pozytywnie tak samo,
jak onegdaj inne płyty z udziałem tandemu Popek/Wojtasik
„Letters & Leaves” i „Places”.
To ta sama elegancja, piękno frazy, skupienie na
muzyce, powściągliwość. Ten album ma jeszcze coś
bardzo, ale to bardzo szczególnego. To nie zlepek
siedmiu kompozycji – dźwiękowych nowelek, a
znakomicie ułożona pod względem dramaturgii opowieść.
Już na
wstępie mamy coś na kształt uwertury, czyli
prezentację umiejętności poszczególnych artystów w Forest
Flower. Tu zostaje ustawione brzmienie płyty, słuchacz
wie, jaki przyjąć klucz do smakowania zawartych na krążku
dźwięków. Gdy pojawia się Estate, nasuwają
się inne myśli. Amerykańsko-polski kwintet brzmi tak
spójnie, że możemy odnieść wrażenie, iż muzycy
grają ze sobą od kilku dekad, a interakcje w
akompaniamencie są tak czujne, że aż wierzyć się
nie chce, że nigdy nie zostały zapisane w nutach.
Soczyste
brzmienie instrumentu Wojtasika i charakterystyczna,
pastelowa barwa fletu altowego Popka – to wręcz
eteryczna ikona naszego jazzu i wartość wpisana w całą
jazzową fonografię.
Na
uwagę zasługuje również niezwykle stylowa,
wyrafinowana gra bębnów (Lewis), z poluzowanymi całkowicie
sprężynami werbla, przez co instrumentalista w sposób
zdecydowany wpływa na ostateczny kształt barwy zespołu.
Znakomite są popisy pianistyczne (Scott raczy nas
charakterystycznymi przyśpiewami prowadzonymi równolegle
z improwizacjami).
Gdy
nadchodzi jeden z najpiękniejszych momentów albumu
– ukochane przez wyznawców hip & acid-jazzu Stolen
Moments Nelsona, zespół wznosi się na wyżyny
jazzowego profesjonalizmu. „Estate” to jeden
z tych albumów, które można wieńczyć stwierdzeniem,
iż „nasi” zagrali bez taryfy ulgowej, dorównując
Amerykanom. Krzysztof Popek i Piotr Wojtasik po prostu
grają jak ich koledzy zza wielkiej wody, a gorące
przyjęcie amerykańskiej publiczności w czasie
majowego tournee ugruntowało ich reputację. Panowie,
gratulacje!
Autor
recenzji: Piotr Iwicki - JAZZ FORUM 7-8/09
|
|
|
Polski
flet i trąbka w Village
Jan
Latus
Ostatnio
mamy urodzaj na polskich jazzmanów występujących w
dobrych miejscach na Manhattanie.
Tym
razem, przez dwa wieczory – 28 i 29 kwietnia
– w renomowanym klubie Sweet Rhythm (uprzednio
znanym jako Sweet Basil) przy VII Alei w dzielnicy
Greenwich Village grała formacja częściowo polska.
Krzysztof Popek (flet altowy) i Piotr Wojtasik (fluegelhorn,
czyli odmiana trąbki) wystąpili w towarzystwie muzyków
amerykańskich: Stephena Scotta (fortepian), Camerona
Browna (kontrabas) i Victora Lewisa (perkusja).
Zaprezentowali
utwory z wydanej w kwietniu płyty "Estate".
Nagrana została ona z tymi samymi muzykami amerykańskimi
w studio S-4 w Warszawie. Kompakt firmuje wytwórnia
Power Bros Records.
Występ
na żywo pozwala – co jest rzadkością – na
sformułowanie takiej samej opinii, jak o nagraniu.
Przede wszystkim, zespół Popka większy kładzie
nacisk na precyzję wykonania niż żywiołowość i na
jakość brzmienia niż na emocje. (Oczywiście
upraszczam – muzycy będą się zarzekać, że
jest w tej grze i przeżycie.) Na początku myślałem,
że na brzmienie zespołu: chłodne i analityczne, z
odsuniętą daleko w tło linią kontrabasu – wpływa
sucha akustyka nowojorskiego klubu. Na płycie zespół
brzmi jednak tak samo co potwierdza, że muzykom tym
odpowiada atmosfera precyzyjnej, wykoncypowanej gry
odpowiedniej dla studia nagraniowego, ale nie zawsze
oczekiwanej w żyjącym w rytmie jazzu (kiedyś
przynajmniej) Manhattanie.
Wysłuchawszy
uważnie płyty zauważyłem, że nawet pewne wyjątkowo
ekspresyjne momenty w grze np. Wojtasika, będące już
z pogranicza free jazzu, są powtórzeniem dokładnie
tych samych i dokładnie tak samo zagranych nut na płycie...
ale może dziś taki jest jazz?
Jeśli
pogodzić się z tą myślą (co przychodzi mi z
trudem), występ
polsko-amerykańskiego zespołu należy ocenić wysoko.
Popek idealnie zintegrował brzmienie fletu
(altowego, a więc o obniżonym stroju) z trąbką
Wojtasika. W ogóle głośność wszystkich instrumentów
jest idealnie wyrównana, a konstrukcja utworów –
doskonała, z precyzyjnie zaplanowanymi solówkami.
Szczególną atrakcją była gra Stephena Scotta,
który grał oszczędnie, bez wylewności niektórych
pianistów zapominających się w lirycznych pasażach.
Właśnie:
tak u Scotta, jak i innych muzyków, nie słychać było
sentymentalizmu. Dlatego zespół ten nie tak łatwo
wprawi słuchacza w liryczny nastrój, zadowolić może
natomiast wytrawnych znawców muzyki.
Dla
polskiego słuchacza niespodzianką był brak,
charakteryzującej wielu polskich jazzmanów, "słowiańskości"
ekspesji, która u najlepszych muzyków przypomina o spuściźnie
np. Krzysztofa Komedy, ale u przeciętnych –
nasuwa niepożądane skojarzenia z liryką
"polskich dróg" i innych seriali
telewizyjnych.
Działalność
zespołu Popka jest godna uwagi także i z tego powodu,
że polscy muzycy są dziś na tyle atrakcyjnymi
partnerami dla cenionych jazzmanów amerykańskich, że
chcą z nimi na stałe grać i nagrywać.
"Nowy
Dziennik"
dodatek
kulturalny "Przegląd Polski"
Nowy
Jork
8
maja 2009
|
|
|
Dwóch
panów z...
Adam
Domagała
Krzysztof
Popek - najlepszy polski flecista jazzowy i twórca
legendarnej grupy Young Power - nagrał nową płytę.
Jak zwykle do współpracy zaprosił wrocławskiego
wirtuoza trąbki Piotra Wojtasika. "Estate"
to jeden z najlepszych albumów tego tandemu.
Niewielu
jest na polskim rynku jazzowym takich gości, jak
Krzysztof Popek - niezależnych, bo prowadząc własną
firmę fonograficzną, sam jest sobie sterem, żeglarzem
i okrętem; bezkompromisowych, bo w zasadzie nie
bierze udziału w przedsięwzięciach
komercyjnych, koncentrując się na własnych
zainteresowaniach; upartych, bo regularnie udaje
mu się do współpracy namówić światowe
gwiazdy. Nie wspominając już o tym, że w Polsce
jazz gra na flecie ledwie garstka muzyków i
przynajmniej na tym polu nie ma Popek silnej
konkurencji.
Miejsce w leksykonach polskiego jazzu ma już
zapewnione. To właśnie on w połowie lat 80.
ubiegłego wieku powołał do życia zespół
Young Power - pospolite ruszenie ówczesnych
studentów i wykładowców Wydziału Jazzu w
katowickiej Akademii Muzycznej. Takiego jazzu -
wesołkowatego, rozwichrzonego, rockowo-popowego -
właściwie się w Polsce wtedy nie grało, nic więc
dziwnego, że Popek i jego koledzy szturmem
zdobyli krajowe (i nie tylko) sceny, z marszu
nagrali kilka płyt i po kilku zaledwie latach
rozstali się, od czasu do czasu współpracując
ze sobą przy rozmaitych, już nie "youngpowerowskich"
okazjach. Po nieuniknionym rozpadzie zespołu złożonego
z kilkunastu mniej lub bardziej wyrazistych
osobowości pozostało jednak coś, co trwa już
lat bez mała 16: właśnie w Young Power Popek
znalazł muzycznego partnera w osobie trębacza
Piotra Wojtasika. Płyta "Estate" to -
nie licząc arcydzieła Wojtasika "Lonely
Town", które Popek wyprodukował - już piąta
płyta tego tandemu.
Pomysł Popka na taką kolaborację był genialny
w swojej prostocie i ciągle się sprawdza: miękki
i ruchliwy flet stopił się z jasnym, wyrazistym
tonem trąbki lub flugelhornu, a pastelowe
unisono, w połączeniu z chwytliwymi kompozycjami
gigantów współczesnego jazzu (sam Popek
komponuje sporadycznie), jest momentalnie
rozpoznawalne i nie da się go pomylić z
brzmieniem żadnej innej formacji. Nic dziwnego,
że do pracy przy każdej kolejnej płycie,
zmieniając skład sekcji rytmicznych, Popek
zawsze zaprasza Wojtasika. Z nim przy boku czuje
się najpewniej.
"Estate"
od poprzednich albumów flecisty różni przede
wszystkim charakter wybranych przez lidera
utworów: inaczej niż kiedyś dominują
kompozycje dynamiczne, dające muzykom pole do
wybujałych improwizacji, a słuchaczom okazję,
by doładować akumulatory.
Zaczyna się od pogodnej, rozkołysanej kompozycji
"Forest flower" Keitha Jarretta. Temat
podany, oczywiście, w unisono fletu i trąbki - i
od razu następuje wirtuozerska improwizacja
amerykańskiego pianisty Stephena Scota, po niej
szybkie, nerwowe partie fletu i trąbki, na koniec
solo kontrabasisty Camerona Scotta i repryza
tematu. Zatem - aranżacyjny standard, który w
wykonaniu świetnych muzyków nigdy nie wypadnie
szablonowo. Ten nastrój dominuje na płycie, choć
są też ballady: słynna melodia Bruna Martino
"Estate" (w wersji bardziej dynamicznej
niż na płycie "Letters and Leaves"
sprzed 12 lat, na której Popek i Wojtasik zagrali
ją po raz pierwszy), "Air Dancing"
Bustera Williamsa i kończąca album "Lazy
Afternoon". Spokojny finał płyty zapowiada
nieuchronny ciąg dalszy cyklu.
Adam
Domagała
Gazeta Wyborcza Wrocław
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35750,6801535,Dwoch_panow_z___.html
|

|
|
| Polscy
jazzmani nagrywają płyty w coraz lepszym, amerykańskim
towarzystwie. Flecista Krzysztof Popek,
założyciel słynnej formacji Young Power, zaprosił do
Polski znakomitych muzyków: pianistę Stephena Scotta
znanego z zespołów Sonny`ego Rollinsa, Rona Cartera i
Wyntona Marsalisa, kontrabasistę Camerona Browna, który
grał z Chetem Bakerem i Artem Blakeyem oraz
perkusistę Victora Lewisa (Stan Getz, Woody Shaw). Dołączył
do nich stały współpracownik flecisty, nasz czołowy
trębacz Piotr Wojtasik.
W
listopadzie 2007 r. w studio S4 Polskiego Radia
zarejestrowano siedem standardów, a wiosną tego roku
odbyła się trasa koncertowa po amerykańskich klubach,
zakończona występem w nowojorskim Sweet Rhythm (d.
Sweet Basil). Gdybym nie znał nazwisk, pomyślałbym,
że to czołowy amerykański zespół. Popularne tematy
m.in. "Forest Flower" Jarretta czy "Stolen
Moments" Nelsona znajdziemy to w inspirujących do
pierwszorzędnych solówek Popka i Wojtasika
interpretacjach. To
moja druga po "Grand Piano" kandydatka do płyty
roku.
Marek
Dusza
http://audio.com.pl/index.php?page=muzyka&id=1307&kat=2
|
|
|
..."
Polish fluter Krzysztof
Popek owns an attractive tone
and not-too-clean if classic-honed ideas on alto flute.
Estate is a mellow, straightahead postbop date that,
like Steig’s, might’ve been cut in the
‘70s, as it covers bop hits (“Forest
Flower”, “Melting Pot”) and the
title track (Italian melody turned samba lilt by João
Gilberto). Popek’s frontline mate, trumpeter
Piotr Wojtasik, turns pretty lines like Art Farmer.
But wait a minute, now: pianist Stephen Scott unwinds
more modern ideas (like cut-up lines on “Stolen
Moments”) and Wojtasik unveils later Freddie
Hubbard licks on “Highway One”. Rich
support from Cameron Brown (bass) and Victor Lewis (drums)
exceeds the norm "....
by
Jeff Stockton,
November, 2009, ALLABOUTJAZZ - NEW YORK
|
|
|
|
"
You are in my heart "
|

Krzysztof
Popek - alto flute, Piotr
Wojtasik - trumpet, fluegelhorn, Randy
Porter - piano,
David
Friesen - bass, Joe La
Barbera - drums
|
|

|
"
On
You Are in My Heart, Popek plays warbly, easy-going alto
flute (in G, down a fourth from concert flute) in
front-line with Piotr Wojtasik’s tidy flugelhorn,
assuring mellow weavings and rounded unisons on this
straightahead quintet date. Handpicked
melodies by trumpeters (Tom Harrell, Randy Brecker),
reedmen (Larry Schneider’s “Tomato Kiss”,
Wayne Shorter’s “Virgo”), pianist
Kenny Barron (“Voyage”, “Cook’s
Bay”) and a polite waltz from The King and I,
assure material variety, but the date foot-pedals to
achieve lift-off. Popek’s loose-limbed lines
and curious thought processes feel less snooze
controlled than deliberate and his leisurely momentum is
spurred largely by reasoned propulsion from rhythm
veterans, Dave Friesen (bass) and Joe LaBarbera (drums).
Randy Porter supplies pleasing piano solos. "
Fred
Bouchard,
May 2007, ALLABOUTJAZZ - NEW YORK
|

|
Krzysztof
Popek - alto flute, Piotr
Wojtasik - trumpet, fluegelhorn, Randy
Porter - piano,
David
Friesen - bass, Victor Lewis -
drums

| "
Flutist / composer Krzysztof Popek was a major figure in the
"Young Power" movement of the '80s. "House of
Jade" partners him with an American rhythm section that
includes pianist Randy Porter, bassist David Friesen and
drummer Victor Lewis. Popek
is a precise player with beautiful technique
and
he shares the spotlight with trumpeter Piotr Wojtasik. One is
immediately struck by the lovely trumpet/flute voicings
against the punch of this first-rate rhythm section. Popek's
quintet's knack for reinventing pieces from a diverse group of
composers - Abdullah Ibrahim, Wayne Shorter, Randy Weston, and
Ellington - makes this session gel. "
Elliot
Simon, November 2006, ALLABOUTJAZZ - NEW YORK
|

|
|
|
klub "
Blue Note " 26.02.05
|
Płytę "House
of Jade" firmuje Krzysztof Popek - i już tylko to jest
solidną rekomendacją, bo przecież chodzi o najbardziej
cenionego w Polsce jazzowego flecistę. Nie ulega jednak wątpliwości,
że jednym z powodów, dla którego mamy do czynienia z płytą
daleko wykraczającą poza jazzową średnią krajową, jest
zatrudniony przez Popka polsko-amerykański personel:
ekscentryczny, ale tutaj prezentujący pokorę należną członkowi
sekcji rytmicznej kontrabasista David Friesen, świetny pianista
Randy Porter, perkusista Victor Lewis oraz nasz as trąbki, wrocławianin
Piotr Wojtasik.
Popek i Wojtasik są przyjaciółmi jeszcze ze szkolnej (a właściwie
- akademickiej) ławy. Na początku lat 90. Popek wpadł na
genialny w swojej prostocie pomysł, który na płycie "House
of Jade" artyści zrealizowali już po raz kolejny. Chodzi
o stopienie w jeden głos miękkiego i ruchliwego brzmienia
fletu altowego z jasnym, wyrazistym tonem trąbki lub
fluegelhornu. Takie pastelowe unisono, w połączeniu z
lirycznymi, chwytliwymi melodiami i umiarkowaną dynamiką
poszczególnych utworów, po prostu zniewala. Tak było kilkanaście
lat temu, gdy Popek nagrywał z Wojtasikiem płytę "Places"
(towarzyszył mu niemiecki wibrafonista Volker Greve), i kilka
lat później, gdy światło dzienne ujrzał album "Letters
and Leaves". Tak jest i tym razem. Jest to więc swego
rodzaju cykl, którego "House of Jade" nie jest
ostatnią częścią. Zaledwie tydzień temu, dzień po świetnie
przyjętym koncercie we wrocławskiej Rurze, Popek, Wojtasik i
spółka (na perkusji Lewisa zastąpił Joe La Barbera)
nagrywali następny album. Premiera już wkrótce. Tymczasem płyta
"House of Jade" na dobre zagościła w moim
odtwarzaczu i z każdym przesłuchaniem smakuje coraz wyborniej.
Popek wybrał na ten album siedem niezbyt znanych kompozycji
gigantów światowego jazzu, m.in. "Calipso minor"
Abdullaha Ibrahima, tytułowy kawałek Wayne'a Shortera czy
"Lost in Meditation" Duke'a Ellingtona. Dopilnował też,
by doborowy kwintet odegrał ten repertuar z powściągliwością
godną mistrzów. Łagodna melancholia przeplata się z pogodą
ducha, numery zachęcające do leżakowania sąsiadują z bujającymi
"swingulansami". Emocjonalnych eksplozji i nieokiełznanej
wirtuozerii słuchacz nie uświadczy, za to czystą przyjemność
z jazzu kojącego nerwy i szlachetnego jak tytułowy kamień -
jak najbardziej
Adam
Domagala 31.05.2006 Gazeta.pl
|
|
|
|
"
Przyznam się – bardzo lubię jazzowy
flet. Niestety nie ma zbyt wielu muzyków w historii, którzy
grali na tym instrumencie naprawdę dobrze. Dlatego ogromnie się
cieszę, że znalazł się w tym gronie nasz Krzysztof Popek. Myślę,
że najbliższa mu tradycja to linia: Buddy Colette - James Newton, z
odnogą w postaci Herbie’ego Manna. Pięknie
kształtowany dźwięk, głębokie, spokojne brzmienie i klarowne
linie melodyczne to wyznacznik tego stylu. Z Newtonem wiąże go
stosowanie modalnych skal i zamiłowanie do Ellingtona ( tu znalazł
się jego temat „Lost In Meditation ), z Herbie’m Mannem
dynamiczny groove ( np. w „June Bug” Tommy’ego
Turrentine’a ).
Bardzo ciekawie wypada skontrastowanie klasycyzującego fletu ze
swingującą trąbką Wojtasika.
Fundamentem tego przedsięwzięcia jest niewątpliwie bezbłędnie
trzymająca time sekcja rytmiczna złożona z Randy’ego
Portera - p, Dawida
Friesena – b i Victora Lewisa – dr. Może najbardziej
efektowna okazała się praca tej formacji w zamykającym album
temacie Courtneya Pine’a „Each One (Must) Teach
One” – tutaj to prawdziwy dynamit! Jednak
dyskretna i precyzyjna gra tych muzyków cały czas trzyma wszystko
w ryzach powodując, że „House of Jade” to spójny,
przemyślany i angażujący od początku do końca materiał."
Marek Romański
- JAZZ FORUM 12/05
|
|
|